Śląsk Wrocław pokonał Koronę Kielce po bramce Exposito w końcówce

6 marca 2020

Kibice z Wrocławia mogli wziąć głęboki oddech, kiedy sędzia po raz ostatni użył swojego gwizdka. Śląsk niesamowicie męczył się z przedostatnią drużyną w tabeli Ekstraklasy. Gol Erika Pacinda mógł zagwarantować drużynie gości remis, którego nikt absolutnie się nie spodziewał. Jednak szalę zwycięstwa na korzyść gospodarzy przechylił Erik Exposito, który ma już sześć trafień w tym sezonie rozgrywek naszej ligi. Drużyna Śląska odniosła zwycięstwo, jednak w tym meczu widać było zmęczenie zawodników. Idealnym podsumowaniem tego spotkania powinna być postawa Filipa Markovicia, który miał w drugiej odsłonie stuprocentową sytuację do podwyższenia wyniku na 2:1. Zawodnik Śląska znalazł się sam na sam z bramkarzem i nikt go nie atakował. Tylko Filip wie, co tam się właściwie wydarzyło. Nie udało mu się nawet oddać celnego strzału w tej sytuacji. Na pełnej prędkości wpadł w golkipera Korony Marka Kozioła. Ciężko powiedzieć, czy po obecnym sezonie odejdzie z Wrocławia, jednak tę sytuację trudno mu będzie zapomnieć. Ta akcja to zdecydowanie kolejny mem w naszej lidze, których co tydzień zawodnicy dostarczają nam bez liku. Warto przypomnieć chociażby pamiętnego spalonego w Niecieczy przy udziale Jacka Kiełba kilka lat temu. Ten sam Kiełb siedzi dzisiaj na ławce Korony Kielce.

Wyniki osiągane przez oba zespoły w poprzednich kolejkach sprawiły, że wygrana była dla nich w tej serii obowiązkiem. Drużyna z Wrocławia znajduje się w trochę lepszej sytuacji, ponieważ zajmując dziewiąte miejsce w tabeli nie ma kontaktu punktowego z drużyną z Kielc. Korona zaś musiała się mocno spiąć, gdyż znajduje się w strefie spadkowej, więc każdy punkt jest dla nich na wagę złota (Totolotek kod bonusowy online). W pierwszej połowie publiczność zgromadzona na stadionie we Wrocławiu nie miała okazji zobaczyć żadnego skakania sobie do gardeł. Mieliśmy do czynienia z szachami, które dodatkowo stały na bardzo niskim poziomie. Korona Kielce, której sytuacja w tabeli wymagała mocnej reakcji, nadal reprezentowała swój poziom. Zespół uznawany za najbardziej niekreatywną drużynę w lidze ewidentnie nie potrafił niczym zaskoczyć zawodników gospodarzy (na pozostałe spotkania można odebrać jednak kod promocyjny Fortuna online).

fortuna

Śląsk bardziej chciał wygrać

Drużyna z Wrocławia wyglądała tego wieczoru w miarę sensownie, jednak wyglądało to tak tylko do momentu, kiedy piłka znalazła się na połowie przeciwnika. Wówczas gra drużyny prowadzonej przez Vitezslava Lavicke była bardzo męcząca dla oka. Zawodnicy Śląska w swoich poczynaniach byli tego wieczoru bardzo niedokładni. Słabo na skrzydle spisywał się Marković, który wydawałoby się miał ułatwione zadanie, ponieważ Korona od dłuższego czasu ma problem z obsadzeniem tej pozycji. Mimo że Korona miała problem ze środkiem pola w związku z czerwoną kartką Adnana Kovacevicia to spisywała się nieźle (kod bonusowy Betclic online). Oprócz przeprowadzonej akcji na 1:0 ciężko pochwalić zawodników Śląska za ich poczynania w pierwszych 45 minutach. Dobrym przykładem jest tu chociażby Przemysław Płacheta, który miał szansę na transfer, jednak obecnie nie prezentuję formy „wyjazdowej”. Innym tematem jest Lubambo Musondo, który jest tak szybki, że czasem można mieć wrażenie, że jest w stanie naprawić każdy błąd w obronie, chociaż sam gra na pozycji pomocnika (kod bonusowy PZBuk online).

Gdy przychodzi mu jednak podłączyć się do akcji ofensywnej, wówczas jego dośrodkowania wołają o pomstę do nieba. W 43. minucie, kiedy bramkę zdobył Śląsk na szczęście Zambijczyk zdecydował się dogrywać po ziemi. Korona zdołała odpowiedzieć na to w drugiej połowie za sprawą trafienia Erika Pacinda. Nadzieja tliła się więc w sercach kibiców przyjezdnych do samego końca. W 84. minucie spotkania mecz został jednak zamknięty przez trafienie Exposito i tym samym trzy punkty do swojego dorobku mogła dopisać drużyna Śląska. Dzięki temu zwycięstwu awansowali na trzecie miejsce w tabeli, zaś Korona nadal zajmuje 15 miejsce (STS kod bonusowy online).