Druga szansa Albona

31 lipca 2019

Większość kierowców zmierzających do Formuły 1 na pewnym etapie rozpoczynających się karier staje na krzyżówce rozwidlających się dróg, gdzie figuruje znak STOP. Owy znak to sygnał dla tych młodych adeptów podążających wymarzoną ścieżką, że kolejny krok tego szlaku to droga prowadząca do zapomnienia. Tym samym, rozpoczynają głęboką analizę i rzucają się w szerszy świat motorsportu, próbując sił w innych niż Formuła 1 seriach, jednocześnie ratując swoją karierę kierowcy. W ubiegłym sezonie przed takimi dylematami stanął debiutujący w obecnym sezonie Formuły 1 Alex Albon. Pomimo faktu, że walczył o Mistrzostwo w bardzo silnie obsadzonej Formule 2. Finalnie został sklasyfikowany na 10. miejscu w klasyfikacji kierowców. Ponieważ nic nie wskazywało na to, że zajmie miejsce w jakimkolwiek kokpicie ekipy Formuły 1, młody Taj podpisał kontrakt na regularne starty w Formule E z ekipą Nissana. Albon miał startować w ekipie e.dams.

W nieco ponad dwa miesiące po parafowaniu umowy z ekipą Nissana, zespół Formuły 1, Scuderia Toro Rosso ogłosił go jako zespołowego partnera w swojej ekipie dla Rosjanina Daniła Kwiata, na pełny sezon startów w 2019 roku. Tym samym, automatycznie Albon trafił na listę dwudziestu kierowców walczących o tytuł Mistrza Świata Formuły 1. Najlepszy bukmacher internetowy nie był łaskawy jeśli chodzi o szanse na zdobycie tytułu dla kierowcy pochodzącego z Tajlandii i zaoferował kurs na poziomie 5000:1. Był to jeden z najwyższych kursów, jaki bukmacher online mógł zaoferować w walce o koronę mistrzostw. Ranking zakładów bukmacherskich online 2019 potwierdza, że najlepsze kursy na kierowcę Toro Rosso można było znaleźć w najlepszych firmach oferujących swoje usługi na terenie Polski. Tylko zawodnicy Williamsa, z wiadomego powodu, cieszyli się wyższymi kursami. Niemniej, sam „awans” do Formuły 1 był dla Alexandra niespodziewanym, jednak zasłużonym ułaskawieniem. Alex rozpoczął swój debiutancki sezon jako najmniej znany kierowca spośród wszystkich zawodników w stawce.


formula 1 2

Niemniej, jego rówieśnicy posiadający już kontrakty w Formule 1 bardzo Taja cenili. Nie przez przypadek Lando Norris miał w przeszłości plakat z Albonem, jako jedna z gwiazd kartingu. Z kolei partner Roberta Kubicy, George Russell, jak i Charles Leclerc uważają, że urodzony w Londynie Alex Albon był najlepszym kierowcą spoza Formuły 1. Zdobyty szacunek wśród najbardziej znanych i utalentowanych kierowców młodego pokolenia nie za bardzo pasuje zatem do pewnego rodzaju anonimowości towarzyszącej Alexowi w czasie jego dotychczasowej kariery. Alex bardzo dobrze dogaduje się ze wszystkimi, jest miły i zawsze uśmiechnięty, doskonale odnajdując się w świecie Formuły 1. Być może to zasługa doświadczenia z wcześniejszych serii wyścigowych, do których również trafiał znikąd, a być może fakt, że Norris, Russell i Leclerc wygrywali wszystko nie pozostawiając nic dla Albona. Może znajdował miejsce w nieodpowiednim zespole, lub po prostu nie dysponował od razu odpowiednią szybkością i trochę czasu zabierało mu jej nabieranie.

Pomimo że Alex nigdy nie rozpoczął żadnych mistrzostw z tak zwanym przytupem, jego debiut w Formule 1 właśnie takim się stał. Początek sezonu dla Albona był wyjątkowo dobry. Wywalczył po jednym punkcie w dwóch z trzech pierwszych wyścigów. Szczególnie wyścig w Chinach zapisał się w pamięci kibiców, kiedy to startując z alei serwisowej, Alex ukończył zawody na dziesiątym miejscu. Warty odnotowania uwagi jest także fakt, że Alexander Albon rozpoczął ten wyścig autem, które odbudowano wokół zapasowego nadwozia. To wynik jego potężnego incydentu, który miał miejsce w sobotnim treningu, kiedy Alex zbyt szeroko wyjechał z ostatniego zakrętu z nieco zbyt długo trzymanym pedałem przepustnicy. Ten styl jednak sprawia, że za kierownicą Alex nie boi się jakichkolwiek nerwowych ruchów samochodu w środkowej części zakrętu, a także ukazuje jego pewność siebie. Siła psychiczna i umiejętność radzenia sobie z presją pozwoliła mu również na ukończenie zawodów w punktowanej dziesiątce, dzień później.


formula 1 1

Sam samochód Toro Rosso wygląda na solidną konstrukcję i pozwala na walkę w środku stawki. Niemniej w czasie obserwacji, czy to z boku, czy podczas pracy kierowców w kokpicie, widać, że auto nie zachowuje się stabilnie. Tył auta z reguły jest trudny do ustawienia – mimo że nie jedzie jak po sznurku osiąga stosunkowo wysokie prędkości w zakrętach. Ta specyfikacja bolidu zaskoczyła Albona podczas pierwszego kontaktu z treningami, podczas Grand Prix Australii, kiedy to zaliczył mniej poważny wypadek niż ten w Chinach. Alex czuł, że tył mu, kolokwialnie mówiąc, ucieka na zewnątrz w ostatniej sekwencji toru, niemniej poszukiwanie granicy doprowadziło do przesunięcia się tyłu zbyt daleko, co w efekcie spowodowało kontakt z barierą.

Owe szukanie granicy świadczy o tym, że Alex przy każdym przejeździe zyskiwał coraz to większą pewność siebie, wierząc, że w każdej sytuacji jest w stanie zapanować nad uciekającym tyłem bolidu. Niestety się nie udało. Jak większość obecnych kierowców, Alex wykorzystuje „silny” przód auta i zakotwiczony tył samochodu na wejściu w zakręt, wiedząc jednocześnie, że najlepszym sposobem na utrzymanie szybkości w zakręcie jest bardzo ciężka praca autem w jego środku. Bardzo mocną bronią Alexa jest również świadoma umiejętność odcinania się od czynników odwracających jego uwagę. Albon skupia się wyłącznie na prostocie procesu prowadzenia bolidu. W tak elitarnym sporcie jak Formuła 1, zawodnicy muszą ciężko pracować mentalnie, aby zyskać jak najbardziej zrelaksowane nastawienie, które jest niezbędne, aby wydobyć maksymalne możliwości kierowcy. Na pozór banalne kręcenie kierownicą, przyspieszanie i hamowanie, które śledzić możemy na kanale telewizji, jest znacznie bardziej złożonym procesem, niż siedzący na kanapie kibic może sobie wyobrazić. Ta ciężka praca pozwala kierowcom czuć się najlepszymi, toteż bardzo trudno znoszą popełniane błędy.

Najważniejsze jest, aby nie wywierać na sobie nadmiernej presji – umiejętność radzenia sobie z nią w efekcie oznacza zimną kalkulację podczas zawodów. Wraz ze zdobyciem takiego doświadczenia, na niektóre z aspektów życia staramy się nie zwracać uwagi. Pamiętajmy, że Alex Albon w swoim pierwszym sezonie startów w Formule Renault w roku 2012, został wyrzucony z juniorskiego programu RedBulla, za rozczarowujące wyniki. Wielu młodych kierowców po takim doświadczeniu zakończyłoby swoje kariery wyścigowe, a przecież Alex miał wówczas 16 lat. Siedem lat później, ten sam surowy szef, dał mu drugą szansę w siostrzanej ekipie RedBulla.

Pomimo rozsądnego startu w sezonie 2019, kierowca urodzony w Londynie popełnia błędy debiutanta, zwłaszcza w kwalifikacjach, które w jakimś stopniu skutkują końcowymi wynikami na mecie w wyścigu. Niemniej, samo tempo wyścigowe Alexa jest dobre. Teraz wystarczy, że Alex Albon będzie dowoził do mety lepsze rezultaty, a wraz ze wzrostem doświadczenia w Formule 1 rezultaty te będzie powielał z większą regularnością. Regularność wyników zadecydowała także w 2016 roku, kiedy to w GP3 jeździł w jednym zespole z Charlesem Leclerkiem. Wówczas to monakijczyk sięgnął po tytuł, a Alex musiał zadowolić się drugim miejscem. Tylko w taki sposób może zasłużyć sobie na awans do pierwszej ekipy RedBulla. Obaj Ci kierowcy mają inny styl jazdy. Leclerc w dużej mierze polega na właściwym hamowaniu. Ma niesamowite wyczucie hamulców. Hamuje bardzo późno i stara się jak najlepiej wejść w zakręt. Z kolei Albon jeździ płynniej, skupiając się na prędkościach minimalnych i wyjściach z zakrętów.


formula 1

Leclerka już premiowano do startów w Ferrari. Co z Alexem? Być może warto by zastanowić się nad zakładem „Czy Albon zostanie premiowany do RedBulla w sezonie 2020?”. Wszak wyniki młodego Taja w drugiej ekipie RedBulla wydają się być lepsze od wyników Pierra Gaslyego, który to odnotował awans do pierwszej ekipy w tym roku. Jakość Albona w tym sezonie nie pokazuje tego, że jako jeden z niewielu kierowców, w seriach juniorskich, nie zdobył żadnego tytułu mistrzowskiego. Tym samym, wyzwanie to może zadecydować o dalszych losach tego zawodnika w F1. Zobaczymy, czy Alex zdoła znaleźć te ostatnie ułamki sekund, których bardzo obecnie potrzebuje. Teraz jest bardzo zdolnym kierowcą środka stawki. Czy znajdzie tę delikatną różnicę do osiągnięcia regularności? Czy zdoła pokonać swojego zespołowego partnera w 2019 roku? Przed nami bardzo wiele pytań, które mogłyby znaleźć się odpowiednio wycenione przez najlepszych legalnych bukmacherów.

Problem w tym, że Formuła 1 wśród graczy to jednak niszowa dyscyplina. Jednak w LVBET opinie o ofercie dotyczącej aktualnego sezonu Formuły 1 są jak najbardziej pozytywne. Sezon jest długi, a mnogość zakładów przez jakiś czas dorównywała najlepszemu pod tym względem forBETowi. Tam z kolei było najwięcej zakładów specjalnych na zawodników, w tym Roberta Kubicę. Niestety od jakiegoś czasu także nie występują. O Betclic opinie z kolei są bardzo podzielone, ze względu na fakt, że brakuje jakichkolwiek zakładów specjalnych na sezon Formuły 1. Ostatnie trzy wyścigi (Austria, Wielka Brytania i Niemcy) zapewniły bardzo wiele ciekawych emocji w kwalifikacjach, jak i wyścigach. Być może spowoduje to zwrot w kierunku Formuły 1 u bukmacherów. Ciekawie byłoby zobaczyć więcej zakładów specjalnych na zawodników lub zespoły. Chociażby na duet Albon z Gaslym w sezonie 2020. Który z nich wygra rywalizację o wyścigowy fotel? Ciekawie byłoby co wyścig otrzymywać w STS bonus na zakłady Formuły 1, jak niegdyś regularnie miało to miejsce w firmie Expekt. Co prawda przed sezonem większość bukmacherów oferowała promocje dotyczące Formuły 1, jednak miało to wyłącznie związek z Robertem Kubicą, który powrócił do regularnego ścigania. I tak w efortuna bonus mógł osiągnąć wartość nawet 200 złotych. Wystarczyło w dniach od 14 do 17 marca postawić kupon AKO z minimum trzema zdarzeniami. Była to najciekawsza oferta na rynku. Równie atrakcyjne promocje byłyby mile widziane częściej u innych bukmacherów. Tym bardziej, że podczas sezonu wyłaniają się coraz to nowe możliwości stworzenia takich zakładów.