Borussia Dortmund bez szans! PSG w ćwierćfinale

13 marca 2020

Po pierwszy meczu 1/8 finału rozgrywek Champions League rozegranym w Dortmundzie nastroje w drużynie prowadzonej przez Thomasa Tuchela były bojowe. Paryżanie musieli odrabiać straty, aby tym razem nie odpaść na samym początku fazy pucharowej. Strzelanie rozpoczął Neymar, a później na 2:0 podwyższył Juan Bernat i marzenie BVB o awansie do kolejnej rundy legły w gruzach. Drużyna Paris Saint-Germain pokonała Borussię Dortmunt 2:0 w rewanżowym spotkaniu 1/8 finału Ligi Mistrzów i zameldowała się w ćwierćfinale tych rozgrywek (na inne spotkania można odebrać chociażby od bukmachera Betclic bonus powitalny online). Spotkanie zostało rozegrane bez udziału kibiców, co spowodowane jest epidemią koronawirusa.

Już w 28. minucie brazylijczyk Neymar wpadł w pole karne do piłki, która została dośrodkowana z rzutu różnego. Mistrz Olimpijski z 2016 roku wpakował mocnym strzałem głową piłkę do siatki rywali. Nie miał z tym problemu, gdyż obrona zespołu z Dortmundu spisywała się tego wieczoru poniżej oczekiwań. Zawodnicy BVB popełniali mnóstwo błędów, co wykorzystywali piłkarze z Paryża. Stopniowo zyskiwali przewagę nad rywalem, odrabiając w ten sposób straty z pierwszego spotkania. Bramka Neymara sprawiła, że byli już o krok od ćwierćfinału. Aby awansować nie mogli stracić bramki, czego ze stronu BVB nie musieli się obawiać. Borussia tego wieczoru nie była w stanie przeciwstawić się drużynie PSG (Forbet kod promocyjny online).

Klątwa 1/8 finału przełamana

Od wielu sezonów ekipa prowadzona przez Thomasa Tuchela zmaga się z klątwą Ligi Mistrzów. Paryżanie od trzech sezonów nie potrafią przejść wyżej w fazie pucharowej. Do tej pory wciąż zatrzymywali się na etapie 1/8 finału. Ciężko więc stwierdzić czego bardziej obawiał się tego wieczoru Paryż. Wirusa, który rozprzestrzeniał się w okolicy, czy właśnie tej klątwy, która dotyczyła piłkarzy PSG od ponad trzech lat. Obawy dotyczące wirusa spowodowały zamknięcie stadionu dla kibiców i rozegranie spotkania przy pustych trybunach. Fanatycy Paryżan popisali się jednak wyjątkowym brakiem odpowiedzialności gromadząc się licznie pod stadionem i urządzając tam strefę kibica. Tym razem piłkarzom PSG klątwe udało się przełamać. Ich gra była niezwykle skuteczna i konsekwenta. Swój udział przy ich awansie miała też Borusiia, która spisywała się tego dnia bardzo niepewnie, popełniając przy tym masę błędów (STS bonus powitalny online).

sts

Strach przed kolejnym odpowadnięciem z Champions League już w 1/8 finału był jednak uzasadniony i w Paryżu mocno wyczuwalny. Nie pomagał temu fakt, że w pierwszym spotkaniu tych ekip rozegranym na Signal Iduna Park w Dortmundzie, drużyna z Niemiec zaprezentowała się świetnie pokonując PSG 2:1. W mediach pojawiały się więc głosy, które wierzyły, że zespół prowadzony przez Luciena Favre’a jest w stanie wyrzucić potęgę z rozgrywek Ligi Mistrzów. To byłby dla Paryżan kolejny potężny cios. Ból byłby tym większy, że trzy lata temu odpali z Barceloną po okropnym blamażu. Dwa lata temu z Realem Madryt, chociaż wszyscy uważali PSG za faworyta. Rok temu mając po pierwszym spotkaniu niezłą zaliczkę, również odpadli po dramatycznym meczu na swoim boisku. W Paryżu wszyscy pragną sięgnąć po trofeum. Pragnienie jest tak wielkie, że gdyby zespół przegrał z Borussią mogłoby to skutkować zakończeniem współpracy z trenerem Thomasem Tuchelem (Totolotek kod promocyjny online).

Zameldowani w ćwierćfinale

Tym razem jednak Tuchel może odetchnąć z ulgą i póki co spać spokojnie. W rewanżowym spotkaniu jego drużyna była zdecydowanie lepsza od BVB. Prezentowali się o wiele konkretniej i byli bardziej zdeterminowani. Już w 28. minucie spotkania strzelanie rozpoczął Neymar. Awans pod koniec pierwszej połowy przypieczętował Juan Bernat. Angel Di Maria, który asystował przy bramcę Bernata miał tyle miejsca, że nie sposób było tego nie wykorzystać. Borussia popełniała w tym meczu mnóstwo błędów i musiały się one na nich zemścić. Warto przypomnieć sytuację chwilę przed pierwszą bramką, kiedy to w sytuacji sam na sam z Romanem Buerkim znalazł się Edinson Cavani. W tej sytuacji lepszy okazał się bramkarz gości ale w późniejszych sytuacjach był już bezradny. Tym samym PSG zameldowało się w ćwierćfinale tych prestiżowych rozgrywek (Fortuna kod promocyjny online).